21 czerwca 2011

Obawa

Zwykle cudowne rozwiązania, to proste rozwiązania. Choć do fanów uproszeń nie należę, bo cały ogląd sytuacji jest wręcz dla mnie nieodzowny, stwierdzić należy, iż podobnie bywa z ludzkimi obawami. Napoleon Hill, przez niektórych szumnie zwany ojcem ludzi sukcesu dokonał ciekawego podsumowania.
Suma wszystkich strachów to 6.
Podzielił je następująco:

1. obawa przed nędzą,
2. obawa przed starością,
3. obawa przed krytyką,
4. obawa przed utratą miłości,
5. obawa przed chorobą,
6. obawa przed śmiercią.

Myślę teraz czego się boję. Mam. Klasyfikuję i ... już mój strach wydaje mi się mniejszy i przesadzony. Może irracjonalny. Nawet wydaje mi się, że to nie to, że może jakaś inna kategoria lepiej by pasowała. Jednak nie ma lepszej kategorii najgorszych strachów. Widać ludzie już tacy prości są w obsłudze. Może gdy jasno się określi, czego się boimy, możemy złapać oddech i pójść na przód pełną parą?

P.S. Jeśli boję się, że zanudzę się na śmierć, to jest to strach przed śmiercią czy nudą? Bo nudy widać, nie ma w wersji podstawowej... albo może życie kiedyś bywało ciekawsze...

12 czerwca 2011

*

Uzdrówmy nasze dusze
w kieliszkach szklanych ciał
a potem się rozejdźmy
jakby nas rozdzielił świat...