Zgodnie z dawnym postanowieniem Poradnika Domowego, a co za tym idzie również i mojej matki, rodzinę obowiązuje przynajmniej jeden wspólny posiłek dziennie.
Kolacja. W roli głównej sałatka z wędzonym kurczakiem i Pater Familias. Po ustaleniu kto jakiej herbaty pożąda następuje faza konsumpcji.
Pater Familias przełykając:
- Pokłóciłem się dzisiaj z babą w rowerowym...
- ... - konsternacja rodzinna
- Jak to pokłóciłeś się dzisiaj z babą w rowerowym? - pyta matka, a sałata spada z kanapki na talerz.
- No bo powiedziała, że w tym roku nie będzie grzybów.
No to jej mówię, że: będą.
A ona dalej swoje, że: nie padało to nie będzie.
No to ja jej, że: będzie padać i będą grzyby.
Na to ona się mnie pyta: a co Pan taki pewien, że będą?
- No i... - rzuca ktoś z nas.
- No i jej powiedziałem, że: będą, bo ja już wszystkie z zeszłego roku zjadłem.
A potem długo rozmawiamy o Ruskich co to 70 lat temu nastali z nożem w ręku.
17 września 2009
08 września 2009
Pater Familias odc.2
Pater Familias w szpitalach nie bywa. Pater Familias szpitalami gardzi. Jeśli trzeba, a już raz trzeba było - wiozą go tam jako specjalnego gościa i wschodzącą gwiazdę ostrego dyżuru.
I od tego przymusowego występu tyle spraw się zmienia.
W Jego menu: pokrzywowa herbata, 30km rowerem i leki za 200 zł.
A dla mnie: niepokój, często gęba na kłódkę i jeszcze więcej niepokoju.
I tak mieszka z nami Pater Familias co ma pęknięte serce. W pękniętym sercu gra muzyka chirurgicznego metalowego stentu, co się zowie Chopin.
Wygrałam w siódmej klasie podstawówki konkurs wiedzy o Chopinie. W nagrodę czekało mnie wystąpienie przed całą szkołą. Zamiast święcić sukces - zaświeciłam majtkami. Tak to publicznie pogrążył mnie Chopin, ratując potem życie Pater Familiasa.
Pater Familias nie cierpi umytych owoców. Ja wprost przeciwnie. I kłócilibyśmy się o to, przytaczając wiele przenaukowych wniosków badaczy Amerykańskich Instytutów Żywienia, ale już nie kłócimy. Gęba na kłódkę.
Szuranie paznokci po futrynie.
- Śpisz?
- Leżę, bo mnie plecy bolą.
Wchodzi Pater Familias.
- Przyniosłem Ci nektarynkę.
- O!
- Umyłem ją.
- O...
I już nic nie mówię, bo wszystko jest jasne.
Mgnienie oka później i jedno zadarcie głowy w górę, Pater Familias stoi na drabinie i wydłubuje z sufitu padniętą żarówkę halogenową.
Drugie mgnienie oka i zostaję sama. Oj przepraszam. Drabina pewnie tu trochę postoi. Niech stoi. To nie jest już przecież takie istotne...
I od tego przymusowego występu tyle spraw się zmienia.
W Jego menu: pokrzywowa herbata, 30km rowerem i leki za 200 zł.
A dla mnie: niepokój, często gęba na kłódkę i jeszcze więcej niepokoju.
I tak mieszka z nami Pater Familias co ma pęknięte serce. W pękniętym sercu gra muzyka chirurgicznego metalowego stentu, co się zowie Chopin.
Wygrałam w siódmej klasie podstawówki konkurs wiedzy o Chopinie. W nagrodę czekało mnie wystąpienie przed całą szkołą. Zamiast święcić sukces - zaświeciłam majtkami. Tak to publicznie pogrążył mnie Chopin, ratując potem życie Pater Familiasa.
Pater Familias nie cierpi umytych owoców. Ja wprost przeciwnie. I kłócilibyśmy się o to, przytaczając wiele przenaukowych wniosków badaczy Amerykańskich Instytutów Żywienia, ale już nie kłócimy. Gęba na kłódkę.
Szuranie paznokci po futrynie.
- Śpisz?
- Leżę, bo mnie plecy bolą.
Wchodzi Pater Familias.
- Przyniosłem Ci nektarynkę.
- O!
- Umyłem ją.
- O...
I już nic nie mówię, bo wszystko jest jasne.
Mgnienie oka później i jedno zadarcie głowy w górę, Pater Familias stoi na drabinie i wydłubuje z sufitu padniętą żarówkę halogenową.
Drugie mgnienie oka i zostaję sama. Oj przepraszam. Drabina pewnie tu trochę postoi. Niech stoi. To nie jest już przecież takie istotne...
01 września 2009
Na wkurwa
- Jo... ludzie to robią dziwne rzeczy w marketach...
- Jo, jak mam wkurwa to idę do działu z batonikami i wciskam paluchy w te które są miękkie...
- Acha...
- Jo, jak mam wkurwa to idę do działu z batonikami i wciskam paluchy w te które są miękkie...
- Acha...
Subskrybuj:
Posty (Atom)