MR to koszmar, badanie jest po prostu okropne.
Nie licząc wenflonu jest prawie nie inwazyjne, a doprowadziło mnie do płaczu. W dłoni miałam przycisk kontrolny, którego miałam użyć, gdybym z jakichś powodów chciała przerwać badanie. Na uszach miałam słuchawki, żebym mogła słyszeć co mówi lekarz. Przyczepiono mnie pasami, zakuto w jakieś plastikowe ramy, tak abym nie mogła się ruszać. Unieruchomienie na 20 minut to coś okropnego, lecz nie tak, jak kłopoty z oddychaniem. To nie były zwykłe duszności, z braku tlenu myślałam, że dostanę ataku serca. Po 10 minutach okropności dostałam komunikat, że wysuną mnie z urządzenia i podadzą dożylny kontrast. Poczułam ciepło w przedramieniu, ale nie byłam w stanie ogarnąć sytuacji. Maszyna była tak głośna i tak mną trzęsła, że bałam się, iż trzeba będzie powtórzyć badanie.
Dlatego nie użyłam przycisku. Gdybym z własnej winy miała powtórzyć leżenie w trumnie przez 20 minut - oszalałabym.
Resztę dnia spędziłam w totalnym odrętwieniu z zaleconą butelką wody mineralnej.
Po kontraście byłam niemal przeźroczysta, mogłam wodzić palcem po każdej żyle na moim ciele.
Prawdopodobnie będę jeszcze zmuszona zrobić badanie MR odcinka szyjnego i drżę na myśl o tym.
Może istotniejsze w całej tej historii, niż samo badanie, jest to o czym się podczas takiego badania myśli. Nie mogłam się skupić wcale. Bałam się i strach , taki niesprecyzowany i niedokładny obezwładnił moje ciało i umysł tak skutecznie, że pod koniec bezwiednie zaczęłam płakać. Po wyjściu z maszyny nie miałam nawet siły się ubrać.
Wyniki nic nie wykazały.
Mam ponad sto zdjęć mojego mózgu i ponoć ani jednego powodu do zawrotów głowy.
Aha, mam krzywą przegrodę, ale na to się szczęśliwie nie umiera.
Wygląda na to, że jeszcze się pomęczę na tym świecie...
30 czerwca 2010
16 czerwca 2010
MR
Jutro jadę do onkologicznego do Bydgoszczy na MR.
Szczerze? Już mam to w dupie.
Trwa u mnie weryfikacja marzeń. Część z nich się zwyczajnie z czasem rozwiewa, a reszcie pomogłam sama. Umiem wziąć za to odpowiedzialność i przyznać to głośno. Ale nie zamierzam grać ofiary losu i kajać się non stop w worku pokutnym.Ile można spełniać cudze ambicje?
Czas chyba wziąć się w garść i serio bardzo chce to zrobić ale mi potrzebne wsparcie, zaufania trochę, dobrego słowa nieco.
A tymczasem nic z tego?
Szczerze? Już mam to w dupie.
Trwa u mnie weryfikacja marzeń. Część z nich się zwyczajnie z czasem rozwiewa, a reszcie pomogłam sama. Umiem wziąć za to odpowiedzialność i przyznać to głośno. Ale nie zamierzam grać ofiary losu i kajać się non stop w worku pokutnym.Ile można spełniać cudze ambicje?
Czas chyba wziąć się w garść i serio bardzo chce to zrobić ale mi potrzebne wsparcie, zaufania trochę, dobrego słowa nieco.
A tymczasem nic z tego?
06 czerwca 2010
Przepraszam
Zdarza się, że czekasz na to słowo.
Już chcesz puścić wszystko w niepamięć, wybaczyć wspaniałomyślnie, darować i żyć dalej szczęśliwie, ale nie możesz, bo on nie przeprosił.
Z czasem wszystko zaczyna zakrawać na kpinę.
Więc czekasz i roznosi Cię czy to furia czy niedowierzanie.
A potem On głupio pyta czemu jesteś zła.
Patrzysz na niego z osłupieniem i pytasz sama siebie:
-nie żałuje?
-nie obchodzi go jak się czujesz?
-kłamał, że wie co źle zrobił?
-nie zależy mu na waszych relacjach?
-(gorzej jeśli) jest aroganckim, apodyktycznym i egoistycznym palantem?
-nie myśli o Tobie poważnie?
-nie wie nic o kobietach?
-i tak zrobi to ponownie?
-ma jakiś własny życiowy problem, i spieprza po drodze co się da, byle tylko się nie przyznać?
-jest niedojrzały i nie wie czego chce od życia, a tym bardziej od Ciebie
Ciężko stwierdzić? Nic dziwnego, skoro słowo "przepraszam" przegrywa z "kocham Cię".
Czytałam ostatnio o takim badaniu, co w zasadzie dla nich i dla nas oznacza "przepraszam".
I zgadzam się z panią badacz, dla mnie ważne są przeprosiny, mam rozbudowaną sferę werbalną, oj mam.
I tylko dalej piszą, że dla faceta, jeśli już coś źle zrobił, to jedna wielka irytacja takie przeprosiny, bo mleko już się rozlało i po co to robić.
I dalej jest już wierutne kłamstwo... że faceci wolą działać, niż gadać.
Sorry, chyba w łóżku, bo w życiu to im coś nie bardzo wychodzi.
Już chcesz puścić wszystko w niepamięć, wybaczyć wspaniałomyślnie, darować i żyć dalej szczęśliwie, ale nie możesz, bo on nie przeprosił.
Z czasem wszystko zaczyna zakrawać na kpinę.
Więc czekasz i roznosi Cię czy to furia czy niedowierzanie.
A potem On głupio pyta czemu jesteś zła.
Patrzysz na niego z osłupieniem i pytasz sama siebie:
-nie żałuje?
-nie obchodzi go jak się czujesz?
-kłamał, że wie co źle zrobił?
-nie zależy mu na waszych relacjach?
-(gorzej jeśli) jest aroganckim, apodyktycznym i egoistycznym palantem?
-nie myśli o Tobie poważnie?
-nie wie nic o kobietach?
-i tak zrobi to ponownie?
-ma jakiś własny życiowy problem, i spieprza po drodze co się da, byle tylko się nie przyznać?
-jest niedojrzały i nie wie czego chce od życia, a tym bardziej od Ciebie
Ciężko stwierdzić? Nic dziwnego, skoro słowo "przepraszam" przegrywa z "kocham Cię".
Czytałam ostatnio o takim badaniu, co w zasadzie dla nich i dla nas oznacza "przepraszam".
I zgadzam się z panią badacz, dla mnie ważne są przeprosiny, mam rozbudowaną sferę werbalną, oj mam.
I tylko dalej piszą, że dla faceta, jeśli już coś źle zrobił, to jedna wielka irytacja takie przeprosiny, bo mleko już się rozlało i po co to robić.
I dalej jest już wierutne kłamstwo... że faceci wolą działać, niż gadać.
Sorry, chyba w łóżku, bo w życiu to im coś nie bardzo wychodzi.
04 czerwca 2010
Gdzie mieszka seks?
"Każdy ma swoje problemy z kobietami, każda ma swoje problemy z mężczyznami. Każdy ma coś na sumieniu, każda o czymś marzy. Każdemu czegoś mało, każdej coś nie pasuje. Każdego coś podnieca, każdą coś zawstydza. Każdy do czegoś się nie przyzna, każda chciałaby to usłyszeć. Każdy powinien przeczytać tę książkę, a każda po jej lekturze pewnie powie: "Widzisz? A nie mówiłam ci?!". *
Brzmi to odpowiedź na wiele dręczących, bądź ciekawiących mnie pytań, dlatego jak już będę miała czas chcę dalej mówić - "Widzisz? A nie mówiłam ci?!".
*"Gdzie mieszka seks?"/Stanisławska Irena A., Pałagin Piotr/Wydawnictwo: Czarna Owca
Brzmi to odpowiedź na wiele dręczących, bądź ciekawiących mnie pytań, dlatego jak już będę miała czas chcę dalej mówić - "Widzisz? A nie mówiłam ci?!".
*"Gdzie mieszka seks?"/Stanisławska Irena A., Pałagin Piotr/Wydawnictwo: Czarna Owca
Subskrybuj:
Posty (Atom)