17 czerwca 2009

Piwne brzuszki


Mężczyźni! (zamykamy oczy - widzimy mężczyzn)
Zagubieni i zdezorientowani wobec gustów płci pięknej, Panowie-Polacy. (widzimy oto Kowalski, zasępiony i jakby ubogi w pierwiastek pewności siebie)
On nie wie! Nie podejrzewa nawet, co jest z nim nie tak... (tu Kowalski nie wie)
Na szczęście dla Kowalskiego, i dla Kobiet-Polek, dowiedział się TNS OBOP! (Kowalski jeszcze nie wierzy we własne szczęście)
Niech Kowalski słucha i przekaże dalej.

W dniach 20 - 24 maja 2009 na zlecenie Discovery Science reprezentatywnej grupie 576 Kobiet-Polek powyżej 15 roku życia zadano pytanie, które trapi nie jednego Kowalskiego.

Co czyni mężczyznę mało atrakcyjnym seksualnie?

  • 50% Nieświeży oddech
  • 49% Zapach potu
  • 38% Tłuste włosy
  • 34% Braki w uzębieniu
  • 30% Pogniecione ubranie/Spadające spodnie
  • 15% Duży brzuch
  • 11% Wystające włosy w uszach
  • 11% Wąsy
  • 9% Trudno powiedzieć
  • 4% Garbienie się

Drogie Polki nastały czasy, w których Ośrodek Badań Opinii Publicznej popycha mężczyzn w nasze ramiona. Jak tu nie pochwalać rozwoju nauki?



13 czerwca 2009

Pomyłka!


1.
Do M. ciągle wydzwania "za krótki" numer. Za krótki w tym sensie, że wygląda na prześladowcę z biura obsługi, milczącego typa w dodatku. Może niedługo zacznie sapać, może akcja się rozwinie. A może to jakaś pomyłka?

2.
Dzwoni telefon.
- Jest Zdzisiek? - procenty aż zieją ze słuchawki, niemal palą druty telefoniczne.
- To pomyłka, tu Zdzisiek nie mieszka.
- Alee, jak to pomyłka? Zdziśka daj mi, no!
- To pomyłka. Do widzenia. - Słuchawka trafia na widełki.
*
- Halo, Zdzisiuuu? - ton niedowierzająco-błagalny, żołądkowo - gorzki.
- Znowu się pan pomylił. - delikatne zniecierpliwienie vel. subtelne rozbawienie.
- Kryśka, no ja Cię proszę się nie wygłupiaj, Zdziśka mi daj...
- To Pomyłka. Po-mył-ka.
- Ja wiem Kryśka, że my ostatnio ze Zdziśkiem ... ostro teges...
- POMYŁKA! - słuchawka ląduje na widełkach, na wszelki wypadek, na godzinę. Może do tego czasu Zdzisiek gdzieś się zmaterializuje. Choć szans wielkich nie ma. Nikt nie zna Zdziśka. Kryśki też.

3.
godz 21.10
- Halo? A witam! Stefan się kłania! Halo? Znad morza dzwonię!
- Yyy, to pomyłka. Do widzenia - rzekł bezceremonialnie Pater Familias.
godz 21.15
- Halo? No cześć, co Ty nie poznajesz mnie? Tu Stefan. No. Nad morzem jestem!
- Jaki Stefan. Panie, pomylił pan numer.
- A wiesz na imprezie jestem teraz! No. Halo? Przerywa coś... tu śpiewają, mówię ci, halo? Ale impreza, jak za naszych czasów.
- No, ale...
- No, na dwa tygodnie. Dokładnie! Jak rodzina?
- No... dobrze... - Pater Familias ogląda własne paznokcie.
- A pada u was?
- Czy pada... pada jak diabli - Pater Familias dla zachowania pozorów wygląda przez okno, szukając na bezchmurnym niebie czegoś bliżej nieokreślonego.
Turnus trwał dwa tygodnie. Jak się bawił Pater Familias nie wiem. Jak bawił się Stefan wiedzieliśmy, bo mówił o tym co wieczór.



Tak to bywa z pomyłkami... Mylą się ludzie i nic w tym dziwnego, najgorsze są jednak twoje pomyłki, te po których telefon długo milczy...



11 czerwca 2009

Literatura



Nie nadążam... szczerze nie nadążam.

Przez ostatnie dwa lata nie istniało dla mnie niemal nic poza książkami naukowymi. Ominął mnie fenomen Zmierzchu, ominął mnie renesans literatury iberoamerykańskiej, w końcu ominął mnie Murakami. Mam mało czasu, obojętnie czy sobie to wmawiam, czy rzeczywiście nie mam go wcale. Wracam do czytania! Obietnica złożona samej sobie, którą dodatkowo wielce się cieszyłam, ale... Wchodzę do księgarni, do biblioteki, przeglądam katalogi. I cóż? Ta książka dla bananowej młodzieży, tamta o bzdurach, no bo na miłość boską iluminaci na mnie nie czyhają, biografie raczej nie moja bajka, nie trawię iberoamerykańskiej (przedzieram się przez kolejne strony jak biały człowiek z maczetą w dorzeczu Amazonki, zżerają mnie komary, gonią autochtoni i dostaję sraczki od takiego klimatu), romansidło raczej nie (Jane Austen - w trudnych chwilach z mężczyznami), Sapkowski już był, był i Kundera, nudny i nudniejszy Buszujący w zbożu - był, książki o emigrantach (zarobkowych, politycznych,urojonych) - nie, Paulo Coelho - ile można. Co niegdyś kazali - również przeczytałam. Polowanie na dobrą książkę stało się walką o zachowanie resztek przytomności umysłu, pieniędzy, walką z tandetą...

Na szczęście jest sposób.

Klasyka! (nie kanon!)

Kto decyduje, co jest klasyką?

Ona broni się sama.

Nie ważne ile lat minie, ile minie ludzkich żyć, ile upłynie wody w Wiśle...

Podstawa.

Punkt wyjścia do dalszych poszukiwań - to nie koniecznie książka za 45 zł, czy 14,99 , ale może ten nieco wymięty, i pożółkły egzemplarz Zamku Franza Kafki w Twojej bibliotece miejskiej, może nawet na regale w Twoim domu. To poezja Jana Brzechwy - ta mniej znana i zdecydowanie nie dla dzieci, to Tołstoj, Balzac, Dostojewski, Hemingway i tak wielu innych.
Nie wmawiaj sobie, że ich znasz, że cokolwiek o nich wiesz...


Zaczynam.
Trzymam w dłoniach - ujęte w pożółkłe strony- nieprzespane noce Franza Kafki.
Witam się, książka dobrze leży w dłoniach. Oczy chłoną, wszystko inne znika.

Był późny wieczór, kiedy K. przybył.

10 czerwca 2009

Wszystko i nic...



Są czasem takie dni, jak ten dzisiejszy. Nie możesz się skupić, choć chcesz, choć musisz, choć usilnie próbujesz wmawiając sobie, że będziesz tego żałować. Mawiają przecież zorganizowani ludzie - co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj. I pewnie mają rację, z pewnością jednak nie dali nigdy ponieść się sercu, wyobraźni, rachunki płacili przy pomocy polecenia zapłaty, a największym ryzykiem w ich życiu był kebab zjedzony na Dworcu Centralnym. Nie chodzi naturalnie o to, żeby w majtkach przemycać egzotyczne zwierzątka i nie dać się złapać. Więc o co tak naprawdę chodzi? Z jednej strony- zewsząd słyszymy, żeby oszukiwać i piąć się po drabinie kariery, myśleć o sobie - a z drugiej czy z takim człowiekiem chcesz się przyjaźnić, takiego człowieka chcesz kochać, czy takim człowiekiem chcesz być? Za mało czasu poświęcamy na myślenie o tym kim i jacy jesteśmy, nawet nie dla innych ludzi (większość z nich jest przecież przynajmniej kulturalna), ale głównie dla siebie. Ile możesz znieść, robiąc świństwa samemu sobie? Ktoś zapyta: co są warte takie pytania? Na chwilę się zamyślę, smutno uśmiechnę i odpowiem: Wszystko i nic...

Zbyt długo zwlekałam z odpowiedzią na podstawowe pytania. Może nawet znałam odpowiedzi, ale rzeczywistość, jak zręczny kieszonkowiec, ukradła mi je. Zaczynam więc na nowo myśleć o tym dzisiaj, bo jutro... to przecież nic pewnego.