22 maja 2011

Zawsze i niezmiennie

Zawsze i niezmiennie na znak tamtych czasów i hotelu Piast, a zwłaszcza moich urodzin ..

12 maja 2011

***

Konfabulacje deprecjonistki
i banały depresjonisty
na licencji poetyki

niczym

jowialność rozproszona
zapładniają wolno
wieczór długich weekendów

i ten strach.

A gdyby tak...

I znów mnie nosi! Nomadyzm mój fizyczny i emocjonalny, taka wcale przynależność, a uzależnienie raczej, co powoduje płodność mojego umysłu w plany ucieczki, które w zasadzie są zamkniętym kołem raczej, łodzią - która chce odpłynąć, iluzją stabilności i stabilizacji. A gdyby tak uciec i zacząć wszystko do nowa? ... zachodzę w głowę dlaczego tak jest zawsze wtedy, gdy istnieje plan działania na najbliższe 5 lat.

Stare piosenki

Bus był już w granicach Polski. Szybko się ściemniło. Hanzeatyckie miasta zostały za plecami razem ze swym niesamowitym wiatrem, neurotyczną pogodą i lekkim powietrzem, pełnym naszego zachwytu.
Wiele zobaczyłam, do wielu miejsc będę wracała wspomnieniami... do piętrowych łóżek i katedr, wina w kubkach i anegdot, Guinnessa w lubeckim pubie, stralsundzkich wieczorów, niemieckich rzek i wiatraków, i do ludzi, z którymi te chwile dzieliłam. Bo poza zyskanymi wrażeniami, czułam że takie chwile nigdy się nie powtórzą. Czułam też że definitywnie kogoś straciłam.
I taki smak ma ta piosenka, którą śpiewaliśmy na całe gardło, wszyscy włącznie z profesorem. Choć zapewne każdy czuł coś kompletnie innego.