Kiedy byłam młodsza i bardziej dynamiczna, znacznie bardziej też zależało mi na pojęciu tego świata. Na zrozumieniu: o co tu w życiu chodzi?
Dziś kiedy już nie mam czasu, bo to-bo tamto i owamto, wracam myślami do pewnego tekstu, co mi przynosił ukojenie w chwili niepokoju, zwątpienia czy napadu melancholii.
Przeczytam.
Westchnę i jest mi lżej.
Dezyderata*
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych są udręką życia.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla ciebie źródłem radości.
Wykonuj swoją pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty – wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy masz prawo być tutaj. I czy to dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowuj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia
*
znalezione w starym kościele Św. Pawła w Baltimore
datowane 1692r.
13 grudnia 2009
10 grudnia 2009
Res humanae
Są takie dni, gdy towarzystwo ludzi ograniczyłabym jeśli nie do zera, to może jedynie do odgłosów rzewnej piosnki z głośnika... i byle nie bliżej.
I nie chodzi mi o uczucie "zejdź mi z drogi, bo rozszarpię Cię na strzępy człowiecze", lecz raczej o głęboki zawód postawą, zachowaniem i ludzkim ułomnym charakterem. Nie sądziłam, że to napiszę, ale brakuje mi tego co niosła ze sobą Infantia - dziwnej ufności i cielęcego zachwytu w rodzaju "a proszę Pani dokąd prowadzi tamto przejście".
Dziś na lekcję muzealną przyszły dzieci z pierwszej klasy podstawówki. Każdy na gąbczastej poduszce, każdy z życiem przed sobą i tym beznadziejnym momentem - zapewne niejednym w życiu - utraty złudzeń, utraty nadziei i setek rozczarowań.
Zrobiło mi się żal... że stracą dziecięcość, a najbardziej, że nawet o tym nie wiedzą...
- A teraz niech wszyscy będą cicho i powiedzą co słyszą w sali, co to za dźwięki ? - rzekła otoczona dziećmi pani Edukatorka, w sali pełnej drewnianych figur średniowiecznych.
- Coś burczy...
- To coś syczy...
- A co to tak syczy dzieci?
- Eeee...
- Jezus!
- Maryja!
I to kiedyś się skończy. Kiedyś będzie to tylko klimatyzacja.
A co tak burczy? Co tak syczy? Może to echo ich przyszłych, a może moich teraźniejszych rozczarowań...
I nie chodzi mi o uczucie "zejdź mi z drogi, bo rozszarpię Cię na strzępy człowiecze", lecz raczej o głęboki zawód postawą, zachowaniem i ludzkim ułomnym charakterem. Nie sądziłam, że to napiszę, ale brakuje mi tego co niosła ze sobą Infantia - dziwnej ufności i cielęcego zachwytu w rodzaju "a proszę Pani dokąd prowadzi tamto przejście".
Dziś na lekcję muzealną przyszły dzieci z pierwszej klasy podstawówki. Każdy na gąbczastej poduszce, każdy z życiem przed sobą i tym beznadziejnym momentem - zapewne niejednym w życiu - utraty złudzeń, utraty nadziei i setek rozczarowań.
Zrobiło mi się żal... że stracą dziecięcość, a najbardziej, że nawet o tym nie wiedzą...
- A teraz niech wszyscy będą cicho i powiedzą co słyszą w sali, co to za dźwięki ? - rzekła otoczona dziećmi pani Edukatorka, w sali pełnej drewnianych figur średniowiecznych.
- Coś burczy...
- To coś syczy...
- A co to tak syczy dzieci?
- Eeee...
- Jezus!
- Maryja!
I to kiedyś się skończy. Kiedyś będzie to tylko klimatyzacja.
A co tak burczy? Co tak syczy? Może to echo ich przyszłych, a może moich teraźniejszych rozczarowań...
Subskrybuj:
Posty (Atom)