29 września 2011

a i jeszcze jedno!

Ostatnio przeczytałam gdzieś, że główną wadą facetów (dzisiejsze czasy mam na myśli)jest brak krytycyzmu co do ich własnej osoby. Przetrawiłam to i stwierdzam: To-jest-plaga!
Faceci nie dbają o siebie, nie ważne dla nich jest, że codziennie jedzą fast-foody, nie ćwiczą, chodzą w podartych dresach, nie słuchają czego potrzebuje partnerka, mieszkają z rodzicami do 30-tki czy pracują w pracy, która zapewnia im tylko święty spokój.
Jest im wszystko jedno! Totalny tumiwisizm i brak samokrytyki. A w dodatku, mój ulubiony tekst "przecież mamy XXI wiek", więc czego od nich wymagać, skoro wolno im wszystko i jednocześnie nic nie muszą...
Za to wymagania dotyczące ich partnerek to piramida Cheopsa.
"Rośnie we mnie gniew"!

Ciężki jesienny tydzień

Muszę przyznać, że to jeden z najcięższych tygodni jaki miałam w tym roku...
Poza oczywistymi względami, dochodzą jeszcze rodzinne przejścia ze szpitalami, do 2 w nocy włącznie. Ciągły brak czasu, ciągła niewiadoma w co najpierw ręce włożyć, sprawiają, że piszę ten post, albo smażę schabowe zamiast zapierdalać w słusznych, własnych sprawach. Czas liczyć tylko na siebie, albo znowu...
Pogoda cudowna, jakby dodatkowo chciała mnie wkurzyć, bo przecież muszę siedzieć przy kompie i tworzyć wiekopomne dzieło.

Jutro urodziny K., na których na pewno nie będę się dobrze bawić. Niby knajpa ulubiona, ludzie fajni, a jednak wszystko mnie mierzi. Mam w sobie złość. Nie chcę z nikim gadać, wychodzi na to, że należy mi ugryźć się w język, przywdziać sukienkę i uśmiech numer osiem i być bezproblemowym, szybkochodzącym człowiekiem XXI wieku.

Czytałam ostatnio, iż szukamy podświadomie partnerów na wzór naszych opiekunów z dzieciństwa. Tego jeszcze brakowało, kutwa...

28 września 2011

Zaczęło się!

No i nieboski rok nic nierobienia się kończy... Aby przejść na wyższy level, jednak nie zadbałam do końca.
Mimo międzynarodowego dnia dostępu do informacji nikt mi nie powiedział, że prowadzę zajęcia w tym roku akademickim!
Ogólnie, poza nudną filozofią w piątkowy wieczór (wprost z audytorium, po trzech godzinach trzeba będzie iść się tylko sponiewierać alkoholem), będzie seminarium i konwers co dwa tygodnie.
No i te nieszczęsne zajęcia, których jeszcze sobie nie załatwiłam... Kto mi odda 30h? I co ja mam tym studentom o elementach konserwacji opowiedzieć?! Wszak to nie moja bajeczka na dobranoc...

Wiecie, że Jaffa w Ziemi Świętej potrzebuje archeologów? Jedziemy?
Nadeszła jesień, choć inna niż chciałam... też wariatka. Dam radę.


Ważne aby głowa, nawet bezpiecznie wyedukowana, była płodna jak czarnoziem.

26 września 2011

Wzruszyłabym się, ale tusz był za drogi...

Nie wiem z czego to wynika, ale nadeszły czasy, gdy wszyscy mężczyźni mają w głębokim poważaniu staranie się dla kobiety i o kobietę. Och, ach ależ jestem wierną fanką kurtuazji! Ojej!
Czasy gdy wszystko jest instant, wszystko w pięć minut, albo z promocji, a encyklopedie można wyrzucić, bo komu się chce kartkować takie bydle (sic!) skoro wpisujesz coś w pasek wstydu googla i masz w sekundę wyjaśnioną listę trudnych słów, używanych przez panny co się wywyższają.
Kreatywność jest za trudna, optymizm i zaradność urastają do rangi Nobla z dziedziny chemii, a "proszenie o wsparcie" to tylko taka kwestia z beznadziejnego, amerykańskiego serialu o policjantach z Miami.
W tych ciężkich czasach pozytywistycznej rewolucji technologicznej nikt już nie pamięta znaczenia słowa romantyzm. Skoro takie z was facetów konsumpcyjne świnie, tacy kapitaliści to kupujcie pomysły na randkę przez internet.* A ja będę napawać się swoją abominacją, aż się porzygam, och - zwymiotuję, całą paletą barw obrzydzenia waszą bezbarwnością!

* pomysł na, randkę każdego dnia.