31 marca 2011

Strategie związkowe, czyli lepiej niech samo się toczy

Aż czasem mnie zadziwia, jak trafne są moje osądy nt. relacji damsko - męskich. Tym razem zaś wolałabym, żeby nie były, bo... są niepokojące. Muszę się nauczyć dbać o swój interes, a nie po długim czasie stwierdzić, że dana strategia na życie przyniosła mi chwilową satysfakcję, a na dłuższą metę zrobiłam z siebie kogoś, do kogo nie można się zbliżyć. Albo już się tego nie chce. "Jakieś problemy z siecią".

Lepiej niech wszystko toczy się po swojemu. Spontan. Głos serca i trochę rozsądku, żeby potem nie było płaczu.

Taki casual. Długodystansowy.

Robyn - Who's That Girl

19 marca 2011

Dzieci, bleeeh..

Do tej pory łudziłam się, że temat prezentów dla dzieci, jak i dzieci w ogóle jest banalny. Aż tu nagle pojawia się zagadnienie drobiazgu dla 3latki. Zabawki można oglądać godzinę, książeczki, klocki, plecaczki, lalki, pluszaki, kredki i inne gadżety... Tylko co tu zrobić, kiedy się nie wie co porabia w wolnych chwilach takie dziecko?
Naturalne wydaje się skontaktowanie z kimś, kto takie pojęcie posiada. Na pierwszy ogień oczywiście byłaby to mama. Ale gdy ktoś ze swoją nie rozmawia, włącza książkę telefoniczna na komórce i szuka znawcy. Ta nie, ta to już w ogóle, ta o boże, ta never, z tą nie gadałam 3 lata, więc głupio zadzwonić, ta nie będzie wiedziała, dalej, dalej, dalej... i nic!
Grupa docelowa koleżanek w książce telefonicznej(bez rodziny): ok. 60.
Wiek: Reprodukcyjny.
Wykształcenie: Wyższe.

Stwierdziłam co następuje:

1. Tylko 4 moje znajome mają dziecko, ale nie są to bliskie koleżnaki(sic!)

2. Zapewne ok. 10 moich koleżanek (z całą pewnością) chce mieć dzieci

3. Około 30 nie ma nic przeciwko dzieciom, ale żeby je mieć to raczej nie

4. Może z 10 jest rodzicem chrzestnym i to im wystarcza

5. Około 10 nie cierpi dzieci, bleh, a żeby jakoweś rodzić to już w ogóle

Wnioski są takie, że większość (zatrważająca) moich najlepszych koleżanek to: albo zatwardziałe feministki, albo kobiety niezależne, albo homoseksualistki, albo singielki, albo ... albo co??

Dokąd zmierza ten świat i kto będzie zarabiał na nasze emerytury?
Zwłaszcza, że jeśli dzieci mieć nie będę, to się z wieży nie rzucę. W rodzinie nie mam małych dzieci, rodzeństwa wychowywać nie musiałam. Nic nie wiem o dzieciach, nie bawią mnie małe rączki i nóżki, a całkiem małe dzieci raczej mnie niepokoją...

Ogólny wniosek, jest taki, że nie lubię dzieci, boję się ich i ... jak każda kobieta oszukuję się, że jeśli już będę miała własne, to będą zupełnie inne niż wszystkie te: wrzeszczące, ryczące, krzyczące, wkładające palce do kontaktu i robiące sceny w miejscach publicznych bachory, które do tej pory zwykłam spotykać na swojej drodze.


P.S. Ostatecznie, to wujek Google podpowiedział mi co się nadaje dla 3latki,czytaj: czego nie zje, czego nie obślini, ani przez co się nie zabije z mojej winy...
Cała sytuacja tak mnie zirytowała, że pieniądze na prezent zainwestowałam w zbyt drogą, antystresową maseczkę do twarzy...

15 marca 2011

Na imię jej było tradycja

Nic tak nie cieszy jak małe rytuały! Nic nie cieszy bardziej jak tradycja dzielenia rytuałów z ulubionymi duszami.
Do takich należą wyjazdy weekendowe, popularne wśród moich znajomych wspólne wyjazdy na Open'era, chodzenie na kawę w to samo miejsce, picie tego samego piwa w tym samym miejscu z tą samą osobą w ten sam dzień tygodnia!
Mam kilka własnych, których się boję, bo stwierdzić można, iż są następstwem jakichś schorzeń delikatnej natury psychicznej. Tak, skoro już przyszło do zwierzeń... nie zasnę gdy w pokoju jakaś szafka, szafeczka czy szuflada jest otwarta, a kawa w herbacianych kubkach mi nie smakuje (bo mam dwa kubki kawowe do celebracji tego napoju przeznaczone) i różne inne schorzenia - przyzwyczajenia, które przemilczę. Jednym natomiast z moich ulubionych, a szalenie niebezpiecznych, jest czytanie w trakcie spaceru... Od lat chadzam do biblioteki miejskiej, wypożyczam klasykę literatury i podążam deptakiem do domu, czytając w zamyśleniu. Raz czytając Sentencje Seneki, mało nie zabił mnie samochód...
Ostatnio mocno trzymam kciuki za pewną tradycję co się narodziła 6 marca, w dzień kaca po urodzinach Rudej. By nie zmarła śmiercią tragiczną ani powolną, choć kolejne przeznaczone nam niedziele wciąż wypadają z kalendarza...