Niech ten rok się już skończy, bo nie wy.trzy.mam!
2013 to najgorszy rok w moim życiu, bez kitu. A dzisiejszy dzień, to już szczyt. Najchętniej rzuciłabym się do biegu w rytm nowej płyty Arctic Monkeys i nigdy nie wróciła. O dziwo, nie mam już z bieganiem problemów, jestem nim zachwycona. Dosłownie zostawiam wszystko za plecami. Przeklinam więc, że leje jak z cebra, bo bieganie co trzy dni to już dla mnie za mało. Aż żal, że zima idzie. Jutro 6 km, bez postoju! Muszę wyrwać jesieni jeszcze jeden dzień, cytując test Łona (Kaloryfer).
Na podsumowanie dzisiejszego dnia, dla wszystkich, którzy kładą się strapieni
nutka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz