Kobiety, które wyśmiewają, boją się.
Drwią z uczuć... Drwią z romantyczności...
Bardziej niż stracić, boją się zyskać...
Prawda jednak jest trywialna, prawda jednak jest banalna.
Kobiety uwielbiają sobie utrudniać proste sprawy, bo prostota od wieków nie jest w cenie.
Strach jest odpowiedzią. Paraliżujący, obezwładniający i ogłupiający. Strach przed tym, że ktoś może stać się dla Ciebie wszystkim. Kimś najważniejszym, najistotniejszym... kimś dla kogo bezboleśnie zniosłabyś wstydliwe i niepopularne dziś "poświęcenie". Kobiety uciekają w konwenanse, w nieistotne romanse, w samotność w związku...
Śmieją się same ze swoich pragnień. I nie jest to chichot zażenowania, lecz śmiech bez epilogu. Takie "phi", które w świecie dzikich zwierząt rozdyma nozdrza, płoszy i każe ratować się natychmiastową ucieczką. Albo wręcz przeciwnie, stać cicho i nieruchomo wśród gęstych traw i myśli... i ukrywać się przed prawdziwą miłością.
Kobiety takie nie oglądają już komedii romantycznych, bo po każdej czują się puste w środku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz