Są czasem takie dni, jak ten dzisiejszy. Nie możesz się skupić, choć chcesz, choć musisz, choć usilnie próbujesz wmawiając sobie, że będziesz tego żałować. Mawiają przecież zorganizowani ludzie - co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj. I pewnie mają rację, z pewnością jednak nie dali nigdy ponieść się sercu, wyobraźni, rachunki płacili przy pomocy polecenia zapłaty, a największym ryzykiem w ich życiu był kebab zjedzony na Dworcu Centralnym. Nie chodzi naturalnie o to, żeby w majtkach przemycać egzotyczne zwierzątka i nie dać się złapać. Więc o co tak naprawdę chodzi? Z jednej strony- zewsząd słyszymy, żeby oszukiwać i piąć się po drabinie kariery, myśleć o sobie - a z drugiej czy z takim człowiekiem chcesz się przyjaźnić, takiego człowieka chcesz kochać, czy takim człowiekiem chcesz być? Za mało czasu poświęcamy na myślenie o tym kim i jacy jesteśmy, nawet nie dla innych ludzi (większość z nich jest przecież przynajmniej kulturalna), ale głównie dla siebie. Ile możesz znieść, robiąc świństwa samemu sobie? Ktoś zapyta: co są warte takie pytania? Na chwilę się zamyślę, smutno uśmiechnę i odpowiem: Wszystko i nic...
Zbyt długo zwlekałam z odpowiedzią na podstawowe pytania. Może nawet znałam odpowiedzi, ale rzeczywistość, jak zręczny kieszonkowiec, ukradła mi je. Zaczynam więc na nowo myśleć o tym dzisiaj, bo jutro... to przecież nic pewnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz