13 czerwca 2009

Pomyłka!


1.
Do M. ciągle wydzwania "za krótki" numer. Za krótki w tym sensie, że wygląda na prześladowcę z biura obsługi, milczącego typa w dodatku. Może niedługo zacznie sapać, może akcja się rozwinie. A może to jakaś pomyłka?

2.
Dzwoni telefon.
- Jest Zdzisiek? - procenty aż zieją ze słuchawki, niemal palą druty telefoniczne.
- To pomyłka, tu Zdzisiek nie mieszka.
- Alee, jak to pomyłka? Zdziśka daj mi, no!
- To pomyłka. Do widzenia. - Słuchawka trafia na widełki.
*
- Halo, Zdzisiuuu? - ton niedowierzająco-błagalny, żołądkowo - gorzki.
- Znowu się pan pomylił. - delikatne zniecierpliwienie vel. subtelne rozbawienie.
- Kryśka, no ja Cię proszę się nie wygłupiaj, Zdziśka mi daj...
- To Pomyłka. Po-mył-ka.
- Ja wiem Kryśka, że my ostatnio ze Zdziśkiem ... ostro teges...
- POMYŁKA! - słuchawka ląduje na widełkach, na wszelki wypadek, na godzinę. Może do tego czasu Zdzisiek gdzieś się zmaterializuje. Choć szans wielkich nie ma. Nikt nie zna Zdziśka. Kryśki też.

3.
godz 21.10
- Halo? A witam! Stefan się kłania! Halo? Znad morza dzwonię!
- Yyy, to pomyłka. Do widzenia - rzekł bezceremonialnie Pater Familias.
godz 21.15
- Halo? No cześć, co Ty nie poznajesz mnie? Tu Stefan. No. Nad morzem jestem!
- Jaki Stefan. Panie, pomylił pan numer.
- A wiesz na imprezie jestem teraz! No. Halo? Przerywa coś... tu śpiewają, mówię ci, halo? Ale impreza, jak za naszych czasów.
- No, ale...
- No, na dwa tygodnie. Dokładnie! Jak rodzina?
- No... dobrze... - Pater Familias ogląda własne paznokcie.
- A pada u was?
- Czy pada... pada jak diabli - Pater Familias dla zachowania pozorów wygląda przez okno, szukając na bezchmurnym niebie czegoś bliżej nieokreślonego.
Turnus trwał dwa tygodnie. Jak się bawił Pater Familias nie wiem. Jak bawił się Stefan wiedzieliśmy, bo mówił o tym co wieczór.



Tak to bywa z pomyłkami... Mylą się ludzie i nic w tym dziwnego, najgorsze są jednak twoje pomyłki, te po których telefon długo milczy...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz