11 stycznia 2011

Pater Familias i okulary

Siedzę przy komputerze, pogłębiając swoją beznadziejna sytuację i wadę postawy. Późne popołudnie.
Cisza poobiednia.

- Gdzie są te małe śrubokręciki?! - ryczy z drugiego piętra rodziciel.
- W barku! - krzyczy zza ściany Loka Loka Loka (w tej historii pseudonim artystyczny siostry, zaczerpnięty z piosenki trochę mniej tandetnej niż dręczące moją jaźń Waka Waka Waka), po czym wypada z pokoju odziana w egzaminacyjne ciuchy, wali drzwiami w ścianę - Gdzie są szelki? - rzuca ku wnętrznościom szafy.
- Gdzie są śrubokręciki... te małe!! - grzmi szalenie z góry Pater Familias.
- Boże zwariuję - mówię do siebie i walę czołem w klawiaturę laptopa, na którym od dwóch lat próbuję napisać magisterium o Krzyżakach.
- Gdzie masz szelki, no ej? - Loka czyni przeszpiegi w dużej szafie.
- Ojciec się pyta gdzie są śrubokręty - zawodzi z irytacją rodzicielka, przy czym słyszę jak wygrzebuje się z pościeli po drzemce.
Walę głową w klawiaturę, plując by ktoś im dał te szelki i te śrubokręty...
No cóż, rozpoczęła się kolejna przerwa kawowa - oby nie trwała dwa lata...
Bieżę do pomrukującego Familiasa.
Koniec końców bowiem znalazł miniśrubokręciki w barku.
Siostra zabrała moje szelki.
Moja wena od dwóch lat nie powraca.
Z kawą w łapie patrzę jak pater Familias łypie przez lupę i wkręca śrubki w okulary do czytania mojej matki. I znowu tak jest, że już wszystkie jesteśmy z nim w kuchni.
Mierzy mnie wzrokiem. Zdejmuje z nosa moje okulary, po czym bez słowa przykręca i moje.
- Mamy jakiś lakier do paznokci?
- Ja nie chcę! - wrzeszczę
- Coś pod czerwony...
- Nie maluj mi, no...
Loka podaje z lodówki świecący róż.
- Mi nie maluj, ja nie chcę...
- Musi być, bo się śrubka wysunie...
- Ale ja nie chcę, tam jeszcze jest czerwony sprzed 7 lat! Nie maluuuu...
Pater Familias odkłada moje okulary do wyschnięcia.
- Czasem mnie traktujecie jak dziecko...
Myślałam, że mama i Pater posikają się ze śmiechu...

Dom wariatów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz