Jestem tak strasznie zmęczona. Harowałam od trzech dni nad rysunkami, dziś wpadł tata. Bilans dzisiejszego dnia to uszczelnione drzwi, zmiana żarówek i uwaga: biurko z sekretarzykiem, na którym popełnię mój doktorat. Jest cudownie pretensjonalne, jak je zobaczyłam, wiedziałam, że będzie moje. Dostałam dziś pochwałę! Otóż studenci, których przygotowywałam do egzaminu przez pół roku ćwiczeń zajebiście spisali się na egzaminie u profesorki, mojej promotorki. Duma mnie rozpiera! Duma, zmęczenie i głęboki smutek...
Jest mi ciężko, bo umierasz... Jeśli słyszysz moje modlitwy, idź ku Bogu. Należy Ci się za te wszystkie lata cierpień i bycia naszą siłą. Będziemy musieli trwać bez Ciebie, bez stukotu maszyny i ognia w piecu, ale żyję nadzieją, że kiedyś się spotkamy kochana prababciu. Dziękuję Ci za wszystkie lata kochania mnie, bycia dla mnie symbolem siły, wiary w Boga i pokory. Dziękuję za wszystkie, wszystkie... och, Ty wiesz. Kocham Cię tak bardzo. Nie zgub się w moich wspomnieniach, proszę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz