Jak widać to się będzie zdarzało... Wróciłam wczoraj wycieńczona emocjonalnie i fizycznie. To co się wydarzyło na terapii, wstrząsnęło mną tak, że znowu nie poszłam do pracy. Nie byłam gotowa na tak ogromny, cudzy ból. Straszny, wyjący i pełen krwi. Musiałam potem przekonywać jedną z koleżanek, żeby nie rezygnowała z terapii, bo zeschizowała się strasznie, ale postarała się kolegę zrozumieć. Mam nadzieję, że przyjdzie za tydzień...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz