11 czerwca 2009

Literatura



Nie nadążam... szczerze nie nadążam.

Przez ostatnie dwa lata nie istniało dla mnie niemal nic poza książkami naukowymi. Ominął mnie fenomen Zmierzchu, ominął mnie renesans literatury iberoamerykańskiej, w końcu ominął mnie Murakami. Mam mało czasu, obojętnie czy sobie to wmawiam, czy rzeczywiście nie mam go wcale. Wracam do czytania! Obietnica złożona samej sobie, którą dodatkowo wielce się cieszyłam, ale... Wchodzę do księgarni, do biblioteki, przeglądam katalogi. I cóż? Ta książka dla bananowej młodzieży, tamta o bzdurach, no bo na miłość boską iluminaci na mnie nie czyhają, biografie raczej nie moja bajka, nie trawię iberoamerykańskiej (przedzieram się przez kolejne strony jak biały człowiek z maczetą w dorzeczu Amazonki, zżerają mnie komary, gonią autochtoni i dostaję sraczki od takiego klimatu), romansidło raczej nie (Jane Austen - w trudnych chwilach z mężczyznami), Sapkowski już był, był i Kundera, nudny i nudniejszy Buszujący w zbożu - był, książki o emigrantach (zarobkowych, politycznych,urojonych) - nie, Paulo Coelho - ile można. Co niegdyś kazali - również przeczytałam. Polowanie na dobrą książkę stało się walką o zachowanie resztek przytomności umysłu, pieniędzy, walką z tandetą...

Na szczęście jest sposób.

Klasyka! (nie kanon!)

Kto decyduje, co jest klasyką?

Ona broni się sama.

Nie ważne ile lat minie, ile minie ludzkich żyć, ile upłynie wody w Wiśle...

Podstawa.

Punkt wyjścia do dalszych poszukiwań - to nie koniecznie książka za 45 zł, czy 14,99 , ale może ten nieco wymięty, i pożółkły egzemplarz Zamku Franza Kafki w Twojej bibliotece miejskiej, może nawet na regale w Twoim domu. To poezja Jana Brzechwy - ta mniej znana i zdecydowanie nie dla dzieci, to Tołstoj, Balzac, Dostojewski, Hemingway i tak wielu innych.
Nie wmawiaj sobie, że ich znasz, że cokolwiek o nich wiesz...


Zaczynam.
Trzymam w dłoniach - ujęte w pożółkłe strony- nieprzespane noce Franza Kafki.
Witam się, książka dobrze leży w dłoniach. Oczy chłoną, wszystko inne znika.

Był późny wieczór, kiedy K. przybył.

4 komentarze:

  1. Czyli Back to Basic :) Polecam nowy Tygodnik Powszechny, tam tematem tygodnia jest literatura ostatniego dwudziestolecia. Pouczające.

    p.s. U mnie znów króluje Marek Hłasko. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło dowiedzieć się, że jest na świecie ktoś, kto nie boi się przyznać, że nie trawi iberoamerykańskiej... Dla mnie zachwyt nad tą literaturą jest niepojęty, a to, przez co przebrnęłam, pozostawiło mnie całkowicie obojętną. Króluje fantastyka (jak już czytam coś poza naukowymi i tym, co akurat tłumaczę...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam serie Świata Dysku mistrzowskiego pióra Terrego Pratchetta. Letycja przeczytała prawie wszystkie dostępne u mnei książki tego pana będąc na Getyngowym zesłaniu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tak: chrapkę na Pratchetta to ja mam już od dawna... ale zawsze jakaś porywająca lektura na egzamin się znajdzie...
    Oj okrutny świecie!... daj mi skończyć czytać Kafkę... a potem te wszystkie inne smaczne książeczki... :)

    OdpowiedzUsuń