Pater Familias zwykł się golić pod bieżącą wodą. Zwykł też, przypadkiem zupełnym, zostawiać koło płatków uszu resztki pianki do golenia. Być może zbyt koncentrował się na zachowaniu w spokoju sumiastego wąsa. Jako zaprzeczenie mężczyzny nucącego przy kąpielowych czynnościach i goleniu także, zwykł wywijać usta w dzióbek, by uczynić skórę gładszą, a może bardziej przystępną dla wynalazcy Mach 3. Jako dziecię obserwowałam w milczeniu precyzję wolnych ruchów. Ostrze wędrowało po skórze, zbierając puszystą warstwę pianki do golenia Wars i zarost. Żadnych podrażnień. Żadnego zacięcia, zero krwi. Kiedy widzę pozacinanych w trakcie golenia mężczyzn, weseleję.
Trzy kobiety siedzą w kuchni. Pater Familias pachnący Old Spicem, ogolony precyzyjnie, a przyodziany w biało-zielony szlafrok, wchodzi do kuchni:
- No ja nie wiem, na prawdę... - mówi pod wąsem
- Co tam babulisz pod nosem?
- Tak jest zawsze. Zawsze. Dwadzieścia butelek pod prysznicem stoi. Policzyłem. A zawsze muszę umyć włosy WASZYM płynem do higieny intymnej... - po czym męskie klapki opuszczają z oburzeniem sfeminizowaną kuchnię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz