16 czerwca 2010

MR

Jutro jadę do onkologicznego do Bydgoszczy na MR.
Szczerze? Już mam to w dupie.

Trwa u mnie weryfikacja marzeń. Część z nich się zwyczajnie z czasem rozwiewa, a reszcie pomogłam sama. Umiem wziąć za to odpowiedzialność i przyznać to głośno. Ale nie zamierzam grać ofiary losu i kajać się non stop w worku pokutnym.Ile można spełniać cudze ambicje?

Czas chyba wziąć się w garść i serio bardzo chce to zrobić ale mi potrzebne wsparcie, zaufania trochę, dobrego słowa nieco.
A tymczasem nic z tego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz