19 marca 2014

powoli

Powoli dojrzewam do decyzji, by dać radę. Jeszcze bardzo czuję, jeszcze bardzo boli, jeszcze mi niemo, lecz już powoli akceptuję mój los. Los kobiety z mojej rodziny, która ma tak przesrane, że najlepiej przestać o tym myśleć po prostu. Zaakceptować i nawet się już nie zastanawiać. Ciąży mi moja naiwność, lecz mój idealizm jest mi często najwierniejszym towarzyszem. Tym jedynym, który powie mi cokolwiek, a ja to pochwycę i uchronię pod sercem. Krok po kroku staram się wyprzedzić szok cierpienia, które wciąż mi towarzyszą od wielu, wielu lat. Tak bardzo ciężko mają moje barki, tak bardzo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz