31 marca 2014

żeńskie końcówki

Dochodziłem do pokoju z własnymi myślami i wydawało mi się to jakieś proste i łatwe, wnioski logiczne, rzeczy - oczywiste, mózg akceptował słowa, zdania miały sens, brzuch się nie skręcał. Było mi tak luźno, tak swobodnie, aż mi się zaczęły fantazje, same dobre, same ciepłe, same z nami, same w nas. Jakieś przeprzyjemne bliskości i oddalenia chwilowe, śmiechy, uśmiechy, całusy i pocałunki, i bliskość taka, że aż w głąb ciał. Chciałem ciebie i nie mogłem z tego głodu zasnąć. Pozwalałem sobie nawet na fantazje, które po chwili, słowo, z wypiekami odrzucałem, albo takie, od których mi samemu było głupio i nie wiem, czy po prawdzie chciałbym w ogóle. Mówiłem do ciebie. Byliśmy. Rzeczy miały sens.

Zasnąłem.


— Ochocki, Vithren, "Łuny twojego uśmiechu", "Nowe bilety"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz